Mimo że Przyborów leży tylko kilka kilometrów od sanktuarium w
Szczepanowie, z tej wsi miało nie być księdza. Taką klątwę na jej
mieszkańców rzucił kiedyś pewien duchowny, znieważony przez
miejscowego urzędnika. I rzeczywiście- przez całe lata Przyborów nie
doczekał się kapłana. Byli już nawet tacy, dla których przygotowano
stoły prymicyjne, ale święceń nie udało się im przyjąć. Tę historię
dobrze pamięta pani Anna Styrna - tym lepiej że klątwę przełamał jej
najstarszy syn Stanisław- salezjanin. W jego ślady poszedł piąty z
rodzeństwa - Jan - biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej, przed
tygodniem mianowany ordynariuszem elbląskim.
Dzieciństwo wśród łąk
Wieś Przyborów od wieków należała do parafii szczepanowskiej. Z dala
od jej centrum na końcu kamienistej drogi w drewnianym domu mieszkała
rodzina Anny i Władysława Styrnów. Tutaj 61 lat temu urodził się
przyszły biskup. Nie było łatwo z kawałka ziemi i pracy ojca- krawca
utrzymać liczną rodzinę. Wiele starań i wysiłku kosztowało wychowanie
i wykształcenie dziesięciorga dzieci. Jan był piątym z rodzeństwa.
Mama, z którą zawsze był szczególnie mocno związany, wspomina, że był
bardzo energicznym dzieckiem- sprawnym i wysportowanym. I pracowitym.
Siostra biskupa Jana pamięta, że to on zawsze wczesnym rankiem, zanim
zaczął się upał, pasł krowy na pobliskich łąkach. Nie miał problemu
ze wstaniem o piątej rano. Dopiero po spełnieniu tego obowiązku szedł
do szkoły. Uczył się świetnie i z niezwykłą łatwością. Jako dziecko
często pojawiał się w szczepanowskim kościele - tu umacniała się jego
wiara - w cieniu ołtarza, z którego spogląda pierwszy biskup tej
ziemi - św. Stanisław.
Tarnowskie liceum
Po skończeniu podstawówki w rodzinnym Przyborowie, Jan Styrna chodził
do szkoły średniej w Tarnowie-Mościcach, dzisiejszego IV LO.W
tygodniu mieszkał u swojej ciotki w Wokowicach i codziennie rano
pociągiem dojeżdżał do szkoły. - Zawsze dobrze się uczył - opowiada
mama biskupa. - Ani przedmioty ścisłe ani humanistyczne nie sprawiały
mu kłopotów. A książki wręcz pochłaniał. Był taki czas, że zapisał
się do czterech bibliotek. Czytał tak szybko, że bibliotekarki
podejrzewały, że do większości w ogóle nie zagląda.
Zdziwili się natomiast członkowie komisji egzaminacyjnej, przed
którymi przyszły biskup składał egzamin wstępny na Politechnikę
Krakowską. Zadania rozwiązał tak szybko, że byli przekonani, iż
oddaje puste kartki. Z możliwości odbycia studiów nie skorzystał.
Świedectwo maturalne złożył w tarnowskim seminarium.
Trzeci biskup
Szczepanów początkami sięga X-XI wieku. Pierwszymi właścicielami
osady mieli być rodzice późniejszego świętego Wielisław i Bogna.
Prawdopodobnie to oni ufundowali tu drewniany kościół. Od wieków
Szczepanów pielęgnował kult pochodzącego stąd biskupa i męczennika.
Mieszkańcy wierzą, że ich wielki rodak szczególnie się nimi opiekuje.
W atmosferze kultu świętego Stanisława rósł urodzony tutaj w drugiej
połowie XVII wieku Krzysztof Antoni Szembek, proboszcz, który w 1739
roku uzyskał godność arcybiskupa gnieźnieńskiego i prymasa.
Na trzeciego biskupa ziemia naznaczona kultem świętego Stanisława
czekała do 1991 roku. 22 czerwca nuncjusz apostolski w Polsce ogłosił
komunikat o podniesieniu do godności biskupiej księdza Jana Styrny.
Ksiądz a później biskup Jan Syrna szczególnie cenił pracę
duszpasterską. Zrezygnował z zadań wykładowcy socjologii rodziny na
warszawskiej ATK i wrócił jako proboszcz do Biecza. Po 26 latach od
przyjęcia święceń i dziewięciu latach pracy w dekanacie bieckim,
przed księdzem Janem Styrną zostało postawione nowe zadanie.
- Dzisiejszy dzień nadszedł jakby w szumie wichru Pięćdziesiątnicy -
mówił po przyjęciu święceń biskupich. - W Imię Pana - to zawołanie,
które wybrałem. Pragnę, aby te słowa pomagały mi tworzyć i rozwijać w
życiu i działaniu styl właściwy dla "sługi Chrystusa i szafarza
tajemnic".
Ekscelencja na rowerze
Skrupulatne wypełnianie biskupich obowiązków, nie przeszkodziło
Janowi Styrnie być "normalnym" człowiekiem.
Lubił odwiedzać Okulice. Szczególną czcią darzył tamtejsze
sanktuarium Matki Bożej. Lubił też rowerowe przejażdżki po tamtym
terenie. Przez lata na plebani trzymał swój rower a okoliczni
mieszkańcy do dzisiaj wspominają, jak go wówczas spotykali.
Często widywali go także jego sąsiedzi z Przyborowa - są przekonani,
że nie zmieni się i teraz, gdy został ordynariuszem. - Tylko pewnie
będzie tu bywał rzadziej - mówią. - Teraz odwiedzał mamę nawet dwa
razy w tygodniu. Do kościoła parafialnego zawsze wstąpił a po drodze
z każdym zagadał, wszystkich tu zna po imieniu, od lat - starsza
kobieta ze wzruszenia ociera łzę chusteczką. - Choć to radość i duma,
że ksiądz od nas biskupem zostaje. W Szczepanowie wszyscy teraz
przygotowują niespodziankę dla krajana. Dostanie ją odczas
uroczystości nadania kościołowi godności bazyliki mniejszej. Obiecał,
że wtedy przyjedzie. - Na pewno zostanie przynajmniej dwa dni -
przypuszcza ksiądz proboszcz Władysław Pasiut, który dokładnie zna
koleje kapłańskiego i biskupiego losu dawnego mieszkańca swojej
parafii.
Szczególnie podkreśla wielkie uroczystości z okazji 900-lecia urodzin
świętego Stanisława. Przewodniczył im biskup krakowski Karol Wojtyła
a ksiądz Jan Styrna ofiarował wotum dziękczynne - monstrancję w
kształcie dębu, pod którym miał urodzić się św. Stanisław - w imieniu
księży i zakonników pochodzących z tej ziemi.
In Nomine Domini
Gdy w ubiegłą sobotę w tarnowskiej kurii ordynariusz Wiktor Skworc
odczytał kolejną bullę papieską - tym razem powołującą biskupa Jana
na głowę elbląskiej diecezji - dziękował mu za posługę sakramentalną
i wnikliwe wizytowanie parafii. Rzeczywiście nie było to badanie
powierzchowne. Z własnego doświadczenia znał problemy pracy
duszpasterskiej, szczególną wagę przywiązywał do działalności grup
modlitewnych świeckich - ministrantów, liturgicznej służby ołtarza
czy róż różańcowych. Ci wśród których pracował, podkreślają, że
szanował każdego księdza, był ceniony za zdecydowanie i mądre rady.
- W Imię Pańskie - powtórzył swoje zawołanie biskup Jan Styrna po
odczytaniu bulli, którą papież ustanowił go ordynariuszem elbląskim.
- Jeżeli święty Stanisław połączy się ze świętym Wojciechem,
zamordowanym niedaleko Elbląga, to na pewno wyjdzie z tego coś
dobrego.
Odległość Tarnowa od Elbląga martwi trochę mamę biskupa i Jego
rodaków. Wierzą jednak, że " W Imię pańskie", dokona wielkich rzeczy
i będą z niego dumni jak ze świętego Stanisława.
Biskup Jan Styrna - ordynariuszem diecezji elbląskiej
Pracować - W imię Pana
Ojciec Święty Jan Paweł II mianował biskupa pomocniczego diecezji
tarnowskiej Jana Styrnę ordynariuszem diecezji elbląskiej. Pierwszy
raz w historii diecezji tarnowskiej zdarza się, że biskup pomocniczy
zostaje biskupem diecezjalnym.
Decyzję ogłoszono w sobotę w południe w Watykanie i tarnowskiej Kurii
Diecezjalnej.
Ksiądz biskup Jan Styrna zastąpi biskupa Andrzeja Śliwińskiego, który
złożył rezygnację. Główną przyczyną takiej decyzji ordynariusza
elbląskiego było spowodowanie przez niego wypadku drogowego - był
wówczas nietrzeźwy.
Ks. bp Jan Styrna ma 62 lata, urodził się w Przyborowie w parafii
Szczepanów. Święcenia kapłańskie przyjął w 1965 roku z rąk biskupa
tarnowskiego Jerzego Ablewicza.
Pracował w parafiach w Nowym Wiśniczu, Krynicy Zdroju, w Mielcu, był
proboszczem w Bieczu, dziekanem bieckim. Na Akademii Teologii
Katolickiej w Warszawie wykładał socjologię rodziny, przez dwa lata
był odpowiedzialny za duszpasterstwo Polaków w NRD.
Od 12 lat jest biskupem pomocniczym diecezji tarnowskiej i
wikariuszem generalnym. Ks. biskup Jan Styrna jest także krajowym
duszpasterzem rolników.
- W imię Boże - powiedział biskup nominat po ogłoszeniu przez biskupa
ordynariusza Wiktora Skworca decyzji Ojca Świętego.
Bp Jan Styrna podkreślał, że przyjmuje kolejne zadanie, jakie zostało
mu powierzone i zapewniał, że zrobi wszystko, by swoje obowiązki
wypełniać jak najlepiej. Zapowiedział, że nie przewiduje szczególnie
uroczystego ingresu do elbląskiej katedry. Dziękował swoim
dotychczasowym współpracownikom i prosił o pamięć, przede wszystkim
modlitewną.
- Bardzo proszę, żeby tak się nie stało, abym został skreślony z tej
diecezji. Wszystkich, którzy będą tworzyć roczniki diecezjalne,
proszę, żeby mnie tam kursywą, choćby cienką, umieszczać.
Będzie to znak, że mam korzenie, którymi można się chlubić -
powiedział.
Diecezja elbląska, której pasterzem będzie bp Jan Styrna, jest bardzo
młoda. Została erygowana 25 marca 1992 roku. Kościół ten został
odnowiony z woli papieża Jana Pawła II, gdyż początki chrześcijaństwa
są tu bardzo dawne. 30 kilometrów od Elbląga znajduje się Święty Gaj
- miejsce męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, pierwszego patrona tej
diecezji.
16 sierpnia w tarnowskiej bazylice katedralnej zostanie odprawiona
msza święta, podczas której kapłani i wierni będą dziękowali
biskupowi Styrnie za wieloletnią posługę i prosili o łaski dla niego
podczas pełnienia nowych obowiązków. Tydzień później odbędzie się
ingres biskupa Jana Styrny do elbląskiej katedry.
rozmowa z księdzem Władysławem Pasiutem, kustoszem Sanktuarium
Świętego Stanisława w Szczepanowie
- Chyba nawet podczas dorocznych odpustów Szczepanów dawna nie był
tak oblegany jak w czasie tegorocznego jubileuszu kanonizacji
świętego Stanisława?
- Rzeczywiście, tegoroczne obchody jubileuszowe były dla nas wielkim
wyzwaniem i zadaniem. Aby jak najlepiej przyjąć wszystkich gości i
pielgrzymów przygotowania rozpoczęliśmy już rok wcześniej.
- Niewiele miał więc ksiądz ksiądz czasu na dokładne poznanie
parafii. Objął ją ksiądz przecież w sierpniu 2001 roku.
- Na wieść o przeniesieniu do Szczepanowa bardzo się ucieszyłem.
Zdawałem sobie sprawę z tego, że to olbrzymie wyróżnienie, ale też
nie mniejsze zadanie do spełnienia. Przecież Szczepanów chyba
większości kojarzy się właśnie z Sanktuarium świętego Stanisława. A
przewodzący sanktuarium musi być otwarty nie tylko wobec parafian,
ale także dla wszystkich, którzy tu przyjeżdżają. Kustosz musi umieć
pokierować duszpasterstwem grupowym, pielgrzymkowym
- Codzienność to jednak stały kontakt z parafianami. Co w ich życiu
oznacza mieszkanie we wsi, która wydała świętego?
- Panuje tu taki duch stanisławowski. Ludzie szczycą się tym, że
mieszkają na ziemi świętego. W okolicy jest wiele kaplic, cokołów
upamiętniających obecność św. Stanisława. Nie chcę przesadzić, ale
nie ma chyba tu domu, w którym bie byłoby Jego obrazu. Wielu mężczyzn
nosi imię Stanisław, a kobiety Stanisławy.
- Czy mieszkańcy rodzinnej miejscowości patrona Polski są bardziej
pobożni od innych?
- Spotkałem się tu ze zdrową, autentyczną pobożnością. Nie ma mowy o
jakiejś dewocyjności. Ale też wielu parafian bezgranicznie ufa
świętemu Stanisławowi. Mówią nawet: "W razie czego nie ma to jak
pomodlić się do świętego Stanisława. Na pewno stanie się to, o co się
w modlitwie poprosi".
- Księga łask doświadczanych przez parafian i pielgrzymów zawiera
więc chyba liczne adnotacje?
- W księdze łask jest rzeczywiście wiele wpisów odnotowujących
cudowne zdarzenia, których sprawstwo przypisywane jest wstawiennictwu
świętego Stanisława.
- Takie przypadki mają miejsce także obecnie?
- Oczywiście. Chociażby relacja jednej z okolicznych rodzin sprzed
kilku lat. Dziecku z tej rodziny lekarze nie dawali szans na
wyleczenie z ciężkiej choroby. Wyrażali się nawet, że "już nie ma w
nim życia". Matka dziecka wybrała się po wodę do studni. Tej stojącej
w miejscu źródełka, w którym obmyty został święty Stanisław tuż po
narodzeniu. I obmyła tą wodą swoje dziecko. Ponoć wkrótce sytuacja
chorego dziecka diametralnie się zmieniła. Wiele cudownych zdarzeń
jest także zupełnie anonimowa. Nie ma po nich śladu w księdze, ale
świadczą o nich pozostawiane w sanktuarium wota dziękczynne.
- Wspomniał ksiądz o studni w miejscu źródełka. To nie jedyne miejsce
upamiętniające okres życia świętego Stanisława w Szczepanowie.
- Tuż obok znajduje się Kaplica Narodzenia. Wzniesiono ją w miejscu
dębu, pod którym wracająca z pola matka urodziła świętego Stanisława.
Nieco dalej, na terenie obecnego cmentarza, stoi kolejna kaplica.
Dokładnie w miejscu, w którym znajdował się Jego rodzinny dom.
Zresztą ta budowla w pewnych szczegółach architektonicznych
przypomina właśnie domostwo.
- Niemal w centrum szczepanowskiego rynku stoi jeszcze wiekowa lipa.
Ponoć i ona związana jest z żywotem świętego.
- Według przekazów to właśnie drzewo miał posadzić święty Stanisław.
Choć wsadził ją do ziemi do góry korzeniami, to i tak wyrosła, ma
jednak nietypowy kształt.
- W takim razie lipa na rynku powinna sobie liczyć prawie tysiąc lat.
- Jakiś czas temu w Szczepanowie byli konserwatorzy zabytków.
Obejrzeli lipę i stwierdzili, że w istocie może rosnąć w tym miejscu
nawet od tysiąca lat.
- Po jubileuszu pielgrzymi wyjadą, miejscowi wrócą do codziennych
zajęć. W Sanktuarium też będzie spokojniej?
- W ciągu minionego roku wykonaliśmy z parafianami gromną pracę. Ale
plany sięgają dalej. Kontynuowany będzie remont plebanii. Potem
odnawiany będzie dom pielgrzyma. Planujemy wytyczenie nowych
parkingów, być może budowę jadłodajni, właśnie z myślą o
pielgrzymach. Moim marzeniem jest właśnie ta cała infrastruktura
pozwalająca w przyszłości na zapewnienie jak najlepszych warunków
przybywającym do Sanktuarium z wielu zakątków diecezji i kraju.