Wieś Przyborów od wieków należała do parafii szczepanowskiej. Z dala
od jej centrum na końcu kamienistej drogi w drewnianym domu mieszkała
rodzina Anny i Władysława Styrnów. Tutaj w 1941 roku urodził się
przyszły biskup. Nie było łatwo z kawałka ziemi i pracy ojca- krawca
utrzymać liczną rodzinę. Wiele starań i wysiłku kosztowało wychowanie
i wykształcenie dziesięciorga dzieci. Jan był piątym z rodzeństwa.
Mama, z którą zawsze był szczególnie mocno związany, wspomina, że był
bardzo energicznym dzieckiem- sprawnym i wysportowanym. I pracowitym.
Siostra biskupa Jana pamięta, że to on zawsze wczesnym rankiem, zanim
zaczął się upał, pasł krowy na pobliskich łąkach. Nie miał problemu
ze wstaniem o piątej rano. Dopiero po spełnieniu tego obowiązku szedł
do szkoły. Uczył się świetnie i z niezwykłą łatwością. Jako dziecko
często pojawiał się w szczepanowskim kościele - tu umacniała się jego
wiara - w cieniu ołtarza, z którego spogląda pierwszy biskup tej
ziemi - św. Stanisław.
Po skończeniu podstawówki w rodzinnym Przyborowie, Jan Styrna chodził
do szkoły średniej w Tarnowie-Mościcach, dzisiejszego IV LO. W
tygodniu mieszkał u swojej ciotki w Wokowicach i codziennie rano
pociągiem dojeżdżał do szkoły. - Zawsze dobrze się uczył - opowiada
mama biskupa. - Ani przedmioty ścisłe ani humanistyczne nie sprawiały
mu kłopotów. A książki wręcz pochłaniał. Był taki czas, że zapisał
się do czterech bibliotek. Czytał tak szybko, że bibliotekarki
podejrzewały, że do większości w ogóle nie zagląda.
Zdziwili się natomiast członkowie komisji egzaminacyjnej, przed
którymi przyszły biskup składał egzamin wstępny na Politechnikę
Krakowską. Zadania rozwiązał tak szybko, że byli przekonani, iż
oddaje puste kartki. Z możliwości odbycia studiów nie skorzystał.
Świadectwo maturalne złożył w tarnowskim seminarium.
Święcenia kapłańskie przyjął w 1965 roku z rąk biskupa tarnowskiego
Jerzego Ablewicza. Pracował w parafiach w Nowym Wiśniczu, Krynicy
Zdroju, w Mielcu, był proboszczem w Bieczu, dziekanem bieckim. Na
Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie wykładał socjologię
rodziny, przez dwa lata był odpowiedzialny za duszpasterstwo Polaków
w NRD
Na trzeciego biskupa ziemia naznaczona kultem świętego Stanisława
czekała do 1991 roku. 22 czerwca nuncjusz apostolski w Polsce ogłosił
komunikat o podniesieniu do godności biskupiej księdza Jana Styrny.
Ksiądz a później biskup Jan Syrna szczególnie cenił pracę
duszpasterską. Zrezygnował z zadań wykładowcy socjologii rodziny na
warszawskiej ATK i wrócił jako proboszcz do Biecza. Po 26 latach od
przyjęcia święceń i dziewięciu latach pracy w dekanacie bieckim,
przed księdzem Janem Styrną zostało postawione nowe zadanie.
Skrupulatne wypełnianie biskupich obowiązków, nie przeszkodziło
Janowi Styrnie być "normalnym" człowiekiem.
Lubił odwiedzać Okulice. Szczególną czcią darzył tamtejsze
sanktuarium Matki Bożej. Lubił też rowerowe przejażdżki po tamtym
terenie. Przez lata na plebani trzymał swój rower a okoliczni
mieszkańcy do dzisiaj wspominają, jak go wówczas spotykali.
Często widywali go także jego sąsiedzi z Przyborowa - są przekonani,
że nie zmieni się i teraz, gdy został ordynariuszem. - Tylko pewnie
będzie tu bywał rzadziej - mówią. - Teraz odwiedzał mamę nawet dwa
razy w tygodniu. Do kościoła parafialnego zawsze wstąpił a po drodze
z każdym zagadał, wszystkich tu zna po imieniu, od lat - starsza
kobieta ze wzruszenia ociera łzę chusteczką.
Z okazji uroczystości 900-lecia urodzin świętego Stanisława w
1978 roku, którym przewodniczył biskup krakowski Karol Wojtyła,
ksiądz Jan Styrna ofiarował wotum dziękczynne - monstrancję w
kształcie dębu, pod którym miał urodzić się św. Stanisław - w imieniu
księży i zakonników pochodzących z tej ziemi.
W sobotę 2 sierpnia 2003 w tarnowskiej kurii ordynariusz Wiktor
Skworc odczytał kolejną bullę papieską - tym razem powołującą biskupa
Jana na głowę elbląskiej diecezji - dziękował mu za posługę
sakramentalną i wnikliwe wizytowanie parafii. Rzeczywiście nie było
to badanie powierzchowne. Z własnego doświadczenia znał problemy
pracy duszpasterskiej, szczególną wagę przywiązywał do działalności
grup modlitewnych świeckich - ministrantów, liturgicznej służby
ołtarza czy róż różańcowych. Ci wśród których pracował, podkreślają,
że szanował każdego księdza, był ceniony za zdecydowanie i mądre
rady.
- W Imię Pańskie - powtórzył swoje zawołanie biskup Jan Styrna po
odczytaniu bulli, którą papież ustanowił go ordynariuszem elbląskim.
- Jeżeli święty Stanisław połączy się ze świętym Wojciechem,
zamordowanym niedaleko Elbląga, to na pewno wyjdzie z tego coś
dobrego.
Odległość Tarnowa od Elbląga martwi trochę mamę biskupa i Jego
rodaków. Wierzą jednak, że " W Imię pańskie", dokona wielkich rzeczy
i będą z niego dumni jak ze świętego Stanisława.